Strona 90 z 98
Sala jadalna
: śr wrz 02, 2020 12:52 pm
autor: Tkacz Losu
Duże pomieszczenie ze stołami i krzesłami. Za barem stoi wilkołak, Sylvan Vulkodlak. Przyjmuje zamówienia jak i rezerwacje noclegów. Posiłki nie są pierwszej klasy ale za te niedużą, kwotę jaką tutaj się płaci, są bardzo porządne.
Można tutaj skosztować domowej roboty mocniejszych trunków jak i za odpowiednią zapłatę spędzić ciekawie noc z kurtyzaną.
Płaci się tutaj za łóżko, nie cały pokój. Można więc nie wiedzieć, a dzielić pokój z kimś.
Re: Sala jadalna
: pt lis 14, 2025 12:35 pm
autor: Kimi
Wróciła ze spaceru i małych zakupów gdzie wydała całe swoje zawrotne oszczędności* na zakupie makutry i pałki. Nie widziała takiej na stanie u Sylvana w kuchni, więc sama załatwiła dostając ją na bazarze. Pamiętała jeden przepis gdy mama piekła kruche ciasteczka, chciała odtworzyć ten smak dzieciństwa. Mało tego, uznała, że mogą posłużyć na promocję tawerny. Weszła do środka trzymając zakup w dłoniach. Rozejrzała się za siwą czupryną by namierzyć szefa i się przywitać ale dostrzegła, że nie siedzi sam. Z wszystkich osób nie spodziewała się, że zobaczy tu czerwonowłosą kobietę i tą włochatą białą bestię, która chciała się bawić w gryzionego berka.
Oby tym razem ich obecność nie zwiastowała kolejnych kłopotów. W każdym razie nie jej sprawa, nie zamierzała się nad tym dłużej rozwodzić. Nie okazywała jawnej wrogości a swoje myśli zachowywała dla siebie.
Odwróciła wzrok od tej trójki i pomaszerowała do kuchni by zając się realizacją własnego planu.
-30 odjęte z portfela*
Re: Sala jadalna
: pt lis 14, 2025 10:55 pm
autor: Erin Wyrm
Gdyby wiedziała, że ma coś do dodania, nawet by go zachęcała. Ona opierała się na wiedzy, ale z zewnątrz, nie była wilkołakiem. Mogła kombinować, tłumaczyć, ale nigdy nie zrozumie zupełnie jak to jest i zapewne nie przedstawi tego najlepiej jak można.
- W domu. - Skwitowała jedynie krótko. Teraz na pewno nie będą bawić się włosami.
- Miałabym ochotę. Musimy się jedynie umówić. A ty na pewno nie będziesz walczyć treningowo, dopóki nie nauczysz się nad sobą panować. - Ostatnie słowa skierowała do Rogatej. Dobrze, że miała już świadomość swojego braku kontroli, teraz mogła iść kolejny krok dalej.
Po jej kolejnych słowach pogłaskała ją tylko i wskazała na pełny talerz leżący przed Rogatą. To ją na chwilę zajmie... No i uciszy. Znów zaczynała gadać bez opamiętania, a pomyśleć, że na początku nie chciała się odzywać bez jasnego polecenia. Ruda sama też zabrała się za swój posiłek.
- Zgaduje, że w najbliższym czasie raczej nie znajdziesz chwili. Masz ostatnio sporo na głowie, nie? - Może przydałoby mu się takie oderwanie na chwilę. Jednak jeśli miał plany, musiał coś ogarnąć, to nie chciała by taki wypad wpłynął negatywnie na ich realizację, nie chciała go odciągać od rzeczy istotnych.
Re: Sala jadalna
: pn gru 01, 2025 9:13 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
-No to jak będziesz miał chwile daj znać- on jakoś wtedy załatwić sobie trochę czasu.
-Chwilo pracuje nad ukończeniem i oficjalnym otwarciem oraz organizuje na wiosnę wesele- No tak, musi pozałatwiać sprawy i zamówić już wczesnej kwiaty i inne takie.
-Ale zima to spokojny w miarę czas- Tak z natury tak bywało. Więcej tutaj osób siedzi ale nie ma imprez.
Re: Sala jadalna
: ndz gru 07, 2025 4:35 pm
autor: Rogata
-Co to jest wesele?
Zapytała Rogata zaciekawiona i dodała.
-Pani ma rację. Rogata nie potrafiłaby odróżnić zabawy od walki naprawdę. Rogata u pana nie miała tej wygody-
Dodała dziwnie poważna i nagle przyznała
-Na początku Rogata myślała o pani jak o czymś co można zjeść w razie potrzeby, a teraz już nie chce tak bardzo-
Przyznała i popatrzyła w miejsce gdzie pani schowała pluszaka
-Zima? To ta nazwa gdzie robi się choinkę i te smaczne rzeczy mieli jak byliśmy na spacerze?-
Re: Sala jadalna
: śr gru 10, 2025 10:53 am
autor: Erin Wyrm
- Cóż, jeśli dasz radę znaleźć czas, to klepnę nam arenę... Może gdzieś po świętach i dam Ci znać. - W końcu rozrusza zastałe kości. Przed świętami liczyła jeszcze na polowanie, ale zastanawiała się jak to ugryźć. Zerknęła z tą myślą na Rogatą, która w tej chwili właśnie postanowiła się odezwać.
- Niesamowicie mi miło. - W głosie Rudej zabrzmiał jednak zupełnie nie ukrywany sarkazm. Rogata jednak niezbyt potrafiła go wyłapać, to też Ruda nie uważała, że jest się czym przejmować. Westchnęła, ale już nic nie dodała. W ogólnym rozrachunku była to dobra informacja, choć sposób jej przedstawienia jakoś ją zirytował.
Myślami wróciła do wcześniejszego pytania Rogatej. Nie bardzo wiedziała jak jej to wytłumaczyć, bo pojęcie dziewczyny na temat romantycznych relacji było nadal absolutnie zerowe.
- Wesele to taki rodzaj imprezy, gdzie para młoda świętuję swój ślub. - To chyba najprostsza definicja. Zaraz jednak szybko dodała. - A ślub to zawarcie związku małżeńskiego. Dwie osoby decydują się na niego, by żyć razem i tworzyć rodzinę. - No formalnie, bo i bez tego można. Jej ślub jej się jednak podobał, oczywiście był dość specyficzny, choćby z powodu istot go biorących.
- Zima to nazwa pory roku. Ale tak, w tej porze roku jest ubierana choinka. Jedz. - Przypomniała jej, bo najwyraźniej ciekawość tym razem okazała się u Bianki silniejsza niż głód.
Re: Sala jadalna
: sob gru 13, 2025 12:27 am
autor: Sylvan Vulkodlak
-Dla ciebie zawsze- nie licząc ów ślubu. Z chęcią wziąłby udział w jakimś.
Jedzonko przyszło i trunki.
-Dobra, to smacznego- Rzekł do swoich gości.
-Teraz będę miał większe możliwości aby się zapijać- Dodał i zaśmiał się. Bardzo to wszystko siebie niż do nich. Powinien iść an terapię.
Wziął kufel i zaczął pić.
Re: Sala jadalna
: sob gru 13, 2025 12:53 am
autor: Rogata
Rogata wróciła do jedzenia ale widać było że nad czymś się zastanawia, po chwili wypaliła
-To może Rogata weźmie ślub z panią. Wtedy Rogata będzie rodzina z panią, a rodzinę się broni. Rogata chce panią bronić ale ciężko Rogatej w głowie to wszystko układać i nie do końca rozumie jak ma być jako już nie bestia.-
Powiedziała nie do końca rozumiejąc czym jest ślub
-Choinka! Tam się daje prezenty, Rogata ma pomysł na prezent dla pani...-
Tu zatkała sobie usta by nie wypaplać po czym wróciła do jedzenia
-Panu Sylowi też coś zrobi... chyba wypada tak, w końcu Rogatej ciężko nie być nie miła, a Pan nie nie miły dla Rogatej to Rogata musi się postarać-
Stwierdziła wracając do jedzenia i lekko się zamyślając co Pani mogła by chcieć co Rogata może zrobić, a Pani się spodoba
Re: Sala jadalna
: śr gru 24, 2025 9:06 pm
autor: Erin Wyrm
Skinęła głową na smacznego, ni to dziękując, ni życząc tego samego i zajęła się swoim talerzem, przy okazji słuchając też wniosków Rogatej.
- To nie tak działa. Ślub biorą dwie osoby, chcace tworzyć rodzinę, ale w ten sposób zajmują też określone pozycje wobec siebie w tej rodzinie. Poza ślubem są jeszcze inne powiązania rodzinne. - Odpowiedziała zupełnie spokojnie. Czasem denerwowała się na pytania Rogatej, ale gdy wiedziała, że rzeczywiście nie miała możliwości rozumieć danego tematu, tłumaczenie nie było do Rudej uciążliwe.
Na kolejne słowa uniosła brew i przerywając jedzenie, zaczęła obserwować dziewczynę. Ciekawe co ona mogłaby jej dać. Natomiast postępująca analiza społeczna Bianki w przypadku relacji z Sylem zdecydowanie jej się podobała.
- Byle nie sam. - Uniosła kufel w geście toastu i upiła łyk.
- Z resztą wiesz, że to nie do końca prawda. Jak będziesz miał tyle na głowie, to i na picie może braknąć czasu. - Poza tym reprezentował tawernę swoją osobą.
Re: Sala jadalna
: śr gru 24, 2025 9:11 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
Nie ingerował w ich relacje i tłumaczenia rudej do białej. W końcu ma ją na codzienna i lepiej wie jak do niej przemawiać.
Po toaście, napił sie bardziej i na chwilę znikł w kuchni. Wrócił i dał białej gorąca czekoladę z zimowymi przyprawami, niech ma.
-Mam swoje piętro mogę tam się zaszyć i tam zapijać- Nie musi tego robić przy gościach. Ma obsługę, a on i tak musi papierami się zajmować. Nie lubił tego ale takie uroki.
Re: Sala jadalna
: śr gru 24, 2025 9:21 pm
autor: Rogata
Rogata kopnęła głową rozumiejąc mniej więcej że ślubu by nie mogła mieć ale i tak była ciekawa
-A jest coś co Rogata by mogła mieć by być z Panią coś więcej niż Pani rzecz?
Zapytała zupełnie poważnie i popatrzyła na napój który przyniósł jej wilkołak
-Dziękuję!!!
Wykrzyczała radośnie i zaczęła go pić robiąc przy tym sobie "wąsy" z pianki
-Bardzo pyszny