Strona 65 z 99

Sala jadalna

: śr wrz 02, 2020 12:52 pm
autor: Tkacz Losu
Duże pomieszczenie ze stołami i krzesłami. Za barem stoi wilkołak, Sylvan Vulkodlak. Przyjmuje zamówienia jak i rezerwacje noclegów. Posiłki nie są pierwszej klasy ale za te niedużą, kwotę jaką tutaj się płaci, są bardzo porządne.
Można tutaj skosztować domowej roboty mocniejszych trunków jak i za odpowiednią zapłatę spędzić ciekawie noc z kurtyzaną.

Płaci się tutaj za łóżko, nie cały pokój. Można więc nie wiedzieć, a dzielić pokój z kimś.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 9:17 am
autor: Rogata
Rogatej można wiele zarzucić ale na pewno nie to że Abu był bez opieki. Nie oddała pyska czy łap na tyle by pozostawić go samego sobie. Można było wręcz dostrzec że robi to celowo by wiedzieć czy może ufać Pani czy raczej być bardziej ostrożna. Co prawda bała się o pluszaka i miała lekko nastroszone futro w napięciu ale nadarzył się moment by wiedzieć czy z pani jest zwykłe czy oszukańcze mięso.
-Sałata.- powtórzyła wilkołaczyca i dotknęła jej pazurem
-Dla Rogatej wygląda jak zielona wersja takiego obślizgłe go czegoś co czasem na drzewach rośnie i jest strasznie pofalowane-
Wzięła kawałek i znów z miną skazańca poczęła żuć warzywo. Trwało to tylko chwilę bo zamiast połknąć zwróciła ją na talerz i zaczęła trzeć język. Co prawda sałata była świerza i dobra ale dla Kolorowookiej jej szlachetny, wyrazisty smak to było za wiele w tej formie. Lekki szczypanie wyrazistych soków było niczym wybuchy na języków, a słodycz subtelnej kwaskowatości zdawał się jej palić język żywym ogniem. Zresztą ten wyszukany i cudowny smak sałaty w której można było wyczuć serce rolnika, białofutra starała się zmyć z języka zanurzając cały pysk w kuflu. Oczywiście po tym jak już skończyła na szybko język oczyszczać z jej resztek.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 10:41 am
autor: Khalid Grayter
-Skoro tak uważasz, to nie widzę problemu- Elastyczne godziny to nic złego. Może i będzie wygodniej dla niej. W końcu teraz dorobiła sie psa, to dość dużego. Przysłuchiwał sie dalej tej rozmowie i tego co z niej wynikało. Było to dość... Interesujące. no niby mógł sobie już iść ale poczeka i obejrzy to przedstawianie do końca.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 11:01 am
autor: Erin Wyrm
Nie ruszała pluszaka. Z jednej strony nie było jej to teraz potrzebne, z drugiej Rogata wcale nie ukrywała się z zamiarami tak dobrze jak jej się wydawało. Co prawda Ruda zamierzała się do niego dobrać, ale to w innym terminie.
Westchnęła widząc reakcję Rogatej na sałatę i spojrzała na nią karcąco. Będzie ciężko z nią i jedzeniem.
- Możesz mi wytłumaczyć co ty robisz? - Ewidentnie głos choć spokojny, podszyty był już gniewem i irytacją.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 5:28 pm
autor: Rogata
Rogata popatrzyła na Abu i jakby z przestrachem nerwowymi ruchami ukryła go w torbie która położyła na kolanach
-Język ała-
Powiedziała i popadła w zamyślenie. Jak mogła wytłumaczyć to co poczuła?
-Rogata poczuć jakby w pysku mieć zimny liść takiego białe z czerwoną skórką z ziemi. Jak Rogata ugryźć to poczuć najpierw przyjemne mrowienie, a potem tak go dużo aż palić język-
Na pysk wilkołaczycy wystąpiło zakłopotanie. Z jednej strony sałata najpierw była smaczna ale potem nagle zrobiła się taka okropna w odczuciu. A może to kwestia że nie była przyzwyczajona?
-Rogata prasza... Złe słowo poprasz... Doprasz... Nadprasz... Przeprasz... Przeprasza-
Widać było że jest zdenerwowana i z lękiem patrzy na pozostałe kawałki sałaty na talerzu...
-Czy jak Rogata zje inne rzeczy to może sałate zostawić...-
Zapytała cichutko lekko się kuląc. Widać było że nie ważne od słów nie miała zamiaru tykać sałaty i reszta zieleniny też stanowiła coś czego się obawia ale to co przeżyła jedząc to pierwsze skutecznie ją zniechęciło do kolejnej próby tego płodu rolnego

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 9:03 pm
autor: Khalid Grayter
Obserwował. Tak, nie ingerował w to co się działo. Chociaż z jednej strony to było dziwne. Spojrzał na zegar na ścianie.
-Pani wybaczy ale będę już wracał- Wstał ze swojego miejsca. Miał zostać i obserwować to wszystko, jednak czas robił swoje.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 10:21 pm
autor: Erin Wyrm
No Tym razem mina Rudej nie złagodniała po wytłumaczeniu Rogatej. Nadal patrzyła na nią ze złością w oczach, nie będzie tu jednak robić awantury. Nie chciała i problemów dla siebie i dla Syla.
- Nie wiem o czym mówisz. Sałata nie pali w język. - Jakie znów białe z czerwonym? Czy ona mówiła o ziemniakach? Od kiedy sałata jest do tego podobna? I czy ona jadła ziemniaki na surowo?
- Jak zjesz wszystko do czysta, bez marudzenia i plucia, to tak. A wypluwać jedzenia na talerz nie wolno w ogóle. - No chyba, że zepsute czy zatrute... Ale tu tego się nie spodziewała. Z resztą w takiej sytuacji dobre maniery nie mają już za wiele znaczenia. Skinęła głową Khalidowi, rozumiała, w końcu jutro praca, a z pewnością miał i inne obowiązki, choćby kota.
- Zaraz wracam i jak wrócę, ma być zjedzone wszystko prócz sałaty. - Teraz ton Rudej jasno dawał znać, że nie ma opcji, by było inaczej niż mówi. Podniosła się i odeszła od stołu. Odprowadziła Khalida kawałek, mniej więcej do połowy sali, nim się z nim pożegnała. Skierowała kroki do baru, za którym spodziewała się zobaczyć Syla. Tawerna już pustoszała, zostały ostatnie niedobitki, zaraz zamknięcie.

Re: Sala jadalna

: śr sie 07, 2024 10:37 pm
autor: Rogata
Rogata popatrzyła na talerz. W sumie nie była przekonana czy jej to nie zaszkodzi ale jak już miała z Panią taki układ to... Powoli pazurem odsunęła wszystko co nie było sałatą na skraj talerza. Jedną łapą przytrzymał talerz, a drugą chwyciła kufel. nawet nie gryzła warzyw tylko je połykała zapijając wodą. Po całym zabiegu przybrała minę zbitego psa lecz jej ogon zdradzał że jest zadowolona z siebie że cała ta tortur tura z zielonym już dobiegła końca
-sałata pali język-
Powiedziała do siebie i zastanowiła się.
-Małe czerwone papryki palą ale fajnie, to czemu sałata nie fajnie?-
Powiedziała do siebie i zastanawiała się dalej
-Małe czarne kuleczki palą niezbyt fajnie i mocno ale nie jak sałata-
Wilkołaczyca zmarszczyła brwi i zaczęła się zastanawiać. Oderwała malusi kawałek sałaty i zaczęła "eksperymenty" z dotykaniem nim języka co mogło zabawnie wyglądać gdyby nie poważna i zaciekawiona zarazem mina kolorowookiej.
-Rogata nie rozumie.-
Znów stwierdziła do siebie odkładając kawalątek na talerz

Re: Sala jadalna

: pt sie 09, 2024 8:33 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
Kończył już prace i uśmiechnął się do rudej.
-Jak tam?- Chodziło mu o to co tam przy jej stoliku. Sam wysprzątał już bar i kończył układać szklanki. Pozostawił im prywatność i liczył, ze będzie zadowolona z tego.
-Za jakiś czas będę miał dla ciebie małą i skromną niespodziankę- Tak wolał uprzedzić i no chciał uprzedzić.

Re: Sala jadalna

: śr sie 14, 2024 8:57 am
autor: Erin Wyrm
Odpowiedziała na uśmiech tym samym i oparła się łokciami o blat.
- W porządku. Choć ona jest jak dziecko... To... Urocze... - Sama zdziwiła się tym co powiedziała. Tylko Syl miał możliwość poznania tej mniej obudowanej i pilnującej się Rudej. Nikomu innemu nie przyznałaby, że uważa wilkołaczyce za uroczą. Z resztą sama była zaskoczona swoimi odczuciami.- Ale też problematyczne. - Byłoby łatwiej, jakby była choć jak wychowane dziecko, a nie takie dzikie.
- Niespodziankę? - Uśmiechnęła się unosząc brew. Kątem oka zerknęła też na parawan za nią. Z tego miejsca nie za bardzo widziała Rogatą, ale też nie wyglądało by coś się tam działo.

Re: Sala jadalna

: śr sie 14, 2024 9:56 am
autor: Rogata
Rogata powoli zsunęła się z krzesła. Pod stolikiem było zdecydowanie mniej miejsca i znacznie przytulniej. Ona wolała takie miejsca, bo można z nich było robić zasadzki na mięso. No i nikt nie zajdzie jej tak mocno od tyłu jak musi najpierw się zgiąć. Przypomniało jej się jak kiedyś w terrarium ukryła się w wydrążonym pniu i nagle wypadła na niczego nie spodziewającą się kozę, aż jej ślinka pociekła. Teraz jednak sięgnęła do swej skarbnicy po okrągły dzwonek i czerwoną wstążkę. Dzwonek ostrożnie kładła na wstążce i starała się go jak najdłużej utrzymać na niej gdy już samą wstążkę unosiła w powietrze. Owocowało to tym że z wysokości paru centymetrów nad powierzchnią krzesła ten na nim lądował. Wszak krzesło jej zdaniem było lepszym blatem do "treningu równowagi dzwonka" niż do siedzenia