Strona 4 z 4

Re: Mury

: ndz lis 26, 2023 4:44 pm
autor: Ketsueki Ōkami
Spojrzała zakłopotana na mężczyznę i chwyciła go pod ramię. Poczuła wewnątrz ukłucie strachu, na moment zesztywniała, ale czuła, że nie ma wyjścia, sama może mieć problem z dotarciem do miasta... Nawet nie wiedziała czy to dłuższy kawałek.
- Przepraszam, że sprawiam kłopot. - Może jednak powinna była uciec? Ale już podjęła decyzję, chciała wiedzieć gdzie jest i dlaczego ta nazwa jest tak znajoma.

Re: Mury

: ndz lis 26, 2023 4:59 pm
autor: Dariusz Wyrm
- Wszystko będzie dobrze- Powiedział do niej i wkroczyli tak do miasta. Szybko powiedział co i jak straży przy branie aby następnie skierować się z kobietą do szpitala.
zt.

Re: Mury

: ndz lis 26, 2023 5:06 pm
autor: Ketsueki Ōkami
Szła opierając się o niego, a drugą ręka przytrzymując pożyczone okrycie. W bramie na chwilę przystanęła i rozejrzała się szeroko otwartymi oczami. Wiedziała gdzie jest... Chyba. Wspomnienia napływały losowo, jedne udało jej się pochwycić, inne ulatywały nim zdążyła je odczytać. Dała się prowadzić dalej, z każdą chwilą lepiej orientując się gdzie jest.

//zt

Re: Mury

: wt lip 22, 2025 10:13 pm
autor: Helion Kanavar
Wszedł na mur i machnął ogonem. Nie miał co ze sobą zrobić. Od spotkania z Callumem nie widział się z nikim. Oparł się o mur i spoglądał na drogę i ludzie. Co miał do roboty? Nie chciał wracać do mieszkania. Pić czy ćpać.. Kuszące ale no. Dostrzegł Mepha i młodą. Tylko zastrzygł uchem. Jak widać pogłębiają relację. Położył pysk na ramionach gapiąc sie przed siebie.
-Dziadku powiedz czemu nie potrafię stworzyć zdrową relacje?- Mruknął do ducha nie oczekując żadnej konkretnej odpowiedzi. Wiedział jakie dziadek ma podejście do tego co sam robił. Znał jego zdanie.
-Tak wiem i miałeś racje- Mruknął nie będąc ani trochę podniesionym na duchu. Odwrócił się i oparł się plecami o mur i spojrzał w niebo.
-Próbuje, na prawdę- Zaśmiał się pod nosem.
Może jakby faktycznie posłuchał dziadka to to wszystko było by inaczej? Spoglądał na niebo i tak stał długi czas. W końcu ruszył gdzieś przed siebie.

zt.