Strona 4 z 98

Sala jadalna

: śr wrz 02, 2020 12:52 pm
autor: Tkacz Losu
Duże pomieszczenie ze stołami i krzesłami. Za barem stoi wilkołak, Sylvan Vulkodlak. Przyjmuje zamówienia jak i rezerwacje noclegów. Posiłki nie są pierwszej klasy ale za te niedużą, kwotę jaką tutaj się płaci, są bardzo porządne.
Można tutaj skosztować domowej roboty mocniejszych trunków jak i za odpowiednią zapłatę spędzić ciekawie noc z kurtyzaną.

Płaci się tutaj za łóżko, nie cały pokój. Można więc nie wiedzieć, a dzielić pokój z kimś.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 1:02 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
-Co to za życie jak raz w tygodniu chociaż nie hafcisz do wiadra- Zaśmiał się, no ale nie, nie dodał niczego niewłaściwego. Robił tak jak mu kazano robić żarcie.
-Szkoda, że nie mogę ugotować niczego Silvii albo Wiktorowi- Mruknął ale cóż, musi zamknąć ten rozdział.
-No to 30 myntów się należy za sam obiad plus piwka to będzie- Postukał się palcem w brodę- 70 myntów plus napiwek- Nie wcale nie chce go troche tak oskubać, wcale nie. To dodatkowe opłaty za miłe towarzystwo, jego oczywiście, hehe.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 1:17 pm
autor: Fenrir Labdakid
Zaśmiał się razem z przyjacielem.
Kończąc posiłek spojrzał na niego, chciałby mu coś powiedzieć pocieszającego ale właśnie sam sobie uświadomił, że od czasu przebudzenia się Ojca smoków nie miał kontaktu z dziećmi. Co prawda w fortecy chciał kilka razy zagadać do syna ale nie wiedział jak omijając go jak tylko się da, a teraz? Znowu nie wie czy żyje lub nie. Potarł nos palcem - Jakoś to będzie - mruknął.
Fenrir uniósł brwi do góry słysząc cenę jaką mu podał Sylvan - Ale wiesz, że znam ceny? I liczyć też potrafię - powiedział rozbawiony. Wypił herbatę do końca, wstał wyciągając z tylnej kieszeni portfel - Brak mi słów ale mogłem się spodziewać, że ten Twój rozwój się zatrzymał za wcześnie - wyszczerzył kły do przyjaciela. Wyjął 100 myntów i podał je Sylvanowi - Kwita? - wolał się upewnić czy ten znowu nie weźmie jakiejś ceny z kosmosu.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 2:27 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
-Nie mam innego wyjścia- No ojcem był marnym i ma teraz za swoje. Mężem jak widać też, eh. No nic jakoś to będzie i tyle.
-A skąd znasz ceny i wiesz specjalne zamówienie, no taniec i nawet dostałeś surówkę, nie bądź menda- Powiedział śmiejąc się lekko, bo tak może matematyka to nie jego konik ale wiedział, że u zawyżył ceny i tak, zdawał sobie sprawę, ze ten pewnie się zorientuje ale hej, co mu zrobi? Wziął kasę, napiwek spory, będzie miał na coś na potem.
-Zresztą... j pamiętam jak mi popijałeś alkohole w barze te 40 lat temu- Uniósł lekko brew.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 3:09 pm
autor: Fenrir Labdakid
Spojrzał na niego z rozbawieniem - Wiesz gdyby przy barze nie wisiał cennik to może jeszcze dałbym się nabrać - powiedział bez wyrzutu.
- To było dawno temu i nieprawda - udawał, że patrzy się w bok ale lekko zerkał na Sylvana. Po chwili jakby olśniło Fenrira i zrobił też do tego odpowiednią gestykulację. Wyciągnął z torby przedmiot wielkości kubka - Trzymaj - podał mu i zaraz dodał - Gdyby coś się działo, to możesz mnie wezwać przez niego abyś nie miał niepotrzebnych problemów - w skrócie wyjaśnił, po co mu go daje. W pewnym momencie się zawahał czy ten nie będzie tego nadużywał w formie zabawy w przeszkadzaniu mu w pracy. "Nie no jest już na tyle dorosły, że tego nie zrobi" pomyślał.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 3:27 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
-Czepiasz się cennik jest orientacyjny- No aby sie zorientować a ceny tym bardziej tutaj to inna sprawa- Musze sobie zarobić, nie?- Poklepał go po ramieniu.
-Prawda, prawda, alkohol nie znak od tak mój drogi- No a inwentaryzacja mówiła swoje. Przyglądał sie temu co dostał od Fenka. To są te nowości o jakich słyszał. Fajne.
-Mówisz.. że mogę tym się z tobą komunikować? o każdej porze dnia i nocy?- zafalował brwiami. Nie no na trzeźwo nie będzie nadużywał ale kto tam wie jak sobie weźmie mocniejszego albo używeczke jakaś, to czy nie zacznie numerków robić hehe.

Re: Sala jadalna

: wt gru 07, 2021 3:45 pm
autor: Fenrir Labdakid
Pokręcił głową, taaa radzenie sobie. Teraz to będzie wywlekać wszystkie przewinienia jakich się dopuścił w przeszłości? Cholera wie Sylvana. Zaśmiał się w duchu.
Patrzył podejrzliwie na towarzysza - Tak, o każdej porze. Tylko w sytuacjach zagrożenia. Rozumiesz? - wolał się upewnić, bo z nim nigdy nic nie wiadomo. Chociaż w sumie będzie mógł go zablokować jak za dużo razy wywinie jakiś numer.
- No nic będę się zbierał - wyminął Sylvana jednocześnie klepiąc go po ramieniu - Bywaj - rzekł spokojnie kierując się do drzwi, po opuszczeniu baru udał się od razu do strażnicy. Trzeba skontrolować co tam się dzieje i czy wszyscy są w pracy.

Re: Sala jadalna

: śr gru 08, 2021 2:22 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
No dobra... Sylvan z technologią nigdy nie był za pan brać. Podrapał się po łepetynie. Na pewno taki sprzęt się przyda, tym bardziej, że różne typy tutaj wpadają, a on sam musi uważać i nie robić sobie problemów. Lepiej aby oczy władzy patrzyły komuś innemu na ręce.
-A czy bycie na kacu i brak piwa to nie taka sytuacja?- Pozwolił sobie na żarcik.
-No bywaj- Skinął mu łbem i kiedy Fenrir wyszedł, zabrał się za sprzątanie stolika i ogarnianie baru.

Re: Sala jadalna

: wt gru 14, 2021 9:44 pm
autor: Primeval
W końcu dotarł do drzwi jednego z najciekawszych przybytków w tym mieście. Czasem tutaj wpadał, jak nie miał nic do roboty oraz potrzebował chwili wytchnienia od ty wszystkich klientów. Kto by pomyślał, że praca w największej i najbardziej znanej Łaźni w mieście może wiązać się z tyloma jednostkami pełzającymi u stóp i brudzącymi jego buty, za wykopanie ich przed drzwi, jakby miał jakiś wpływ na to, jak się zachowują. Ech... Jednak wracając, aktualnie trzymał pięć obrobionych dzików, gotowych, aby zajął się nimi kucharz. Pomógł sobie otwierając drzwi z buta. Był poranek, około 9.00, może 10.00, gości za wielu nie wywąchał, ani nie słyszał. Podszedł bo lady, po czym z niemałym hukiem położył na niej skrzynię z dobytkiem. Sięgnął szybko do torby po zlecenie, po czym zadzwonił w dzwonek, czekając na obsługę.

Re: Sala jadalna

: śr gru 15, 2021 1:21 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
on był zajęty na zapleczu, coś tam robił, najchętniej poszedłby sobie pospać jeszcze ale no trzeba pracować. Słyszał huk i nie czekał na zawołanie. Wolał zobaczyć kogo tam niesie, że taki hałas robi.
-o- Mało inteligentnie ale nie spodziewał się go dzisiaj. No na pewno nie z rana kiedy to inne zajęcia po jego łepetynie chodzą.
-Jak tam łowy?- Zapytał ale i sam sobie mógł odpowiedzieć na to pytanie.

Re: Sala jadalna

: śr gru 15, 2021 5:06 pm
autor: Primeval
Nie zdążył nawet dotknąć tego dzwoneczka, a stary dobry karczmarz już wyszedł z zaplecza. Co tyko ułatwiło sprawę, gdyż zaraz pozbędzie się zawartości skrzyni, a ta bez niej była zdecydowanie lżejsza. Jednak najpierw się przywitał...
- Dobry karczmarzu, a łowy... Jak widać udane, ale nakombinowałem się przy nich jak koń pod górkę - Zaczął po czym, wyłożył całkiem ładną, o dziwo w ogóle niezgniecioną kartkę na blad stołu.
- Jednak najpierw formalności. Mam tutaj pięć dorodnych dzików, według zlecenie dla szefowej na jej "Tip Top" - Zaczął, odkrywając górną część skrzyni, gdzie dziki były już strikte gotowe, aby zajął się nimi kucharz.
- Należność wynosi 500 Myntów, a tutaj poproszę podpis przy 'odbiorze' i w sumie tyle - Dokończył, pokazując umowę, gdzie podpisać i takie tam. A gdy już to mieli za sobą, pomógł jeśli karczmarz tego potrzebował, choć Primeval w to wątpił. Nie raz widział już, jak Sylvan uspokajał jakieś osobniki.
- Swoją drogą, uświadom szefową, że takie zamówienia składa się z co najmniej trzy dniowym wyprzedzeniem, a nie o 10 w nocy dnia poprzedniego - Powiedział już luźnym tonem, rozciągając się oraz pozwalając sobie ziewnąć. Osobiście miał wrażenie, że wczoraj jak to mówił, to kobieta ewidentnie go nie słuchała, tylko niemalże błagalnym tonem mówiła, jak bardzo ich potrzebuje oraz zalatana jest... Po czym usiadł na Hokerze. Skoro łowy miał już za sobą, to mógł tutaj trochę posiedzieć...