Strona 24 z 98
Sala jadalna
: śr wrz 02, 2020 12:52 pm
autor: Tkacz Losu
Duże pomieszczenie ze stołami i krzesłami. Za barem stoi wilkołak, Sylvan Vulkodlak. Przyjmuje zamówienia jak i rezerwacje noclegów. Posiłki nie są pierwszej klasy ale za te niedużą, kwotę jaką tutaj się płaci, są bardzo porządne.
Można tutaj skosztować domowej roboty mocniejszych trunków jak i za odpowiednią zapłatę spędzić ciekawie noc z kurtyzaną.
Płaci się tutaj za łóżko, nie cały pokój. Można więc nie wiedzieć, a dzielić pokój z kimś.
Re: Sala jadalna
: czw lis 17, 2022 10:07 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
Zaśmiał się.
-Ja to nie umiem już podrywać- Powiedział żartobliwymi tonem acz tak tez uważał. Chyba to wszystko tez an to wypsnęło? albo czuł się może już na to jakoś tka bezsilnie.
-Nono kokietujesz- Dodał unosząc brew i zamlaskał widząc jak ta dalej pije. Ach się łudził, ze sobie odpuści, nadal jest jak widać naiwny. Spojrzał jak się ta wspina i kładzie się. Liznął ją w policzek.
-No widzisz, jestem miękki i zadbany, wyczesuje się w maire często- No powiedzmy co pełnie to często nie? Nie ma co narzekać.
Re: Sala jadalna
: czw lis 17, 2022 11:09 pm
autor: Erin Wyrm
Zaśmiała się i trąciła go w bok. Żeby Syl wątpił w swoje umiejętności podrywu? Niesłychane.
- No ja nie wiem. Świetnie ci idzie jak narazie. - Zakładając, że te komplementy miały być jednak jakimś rodzajem flirtu.
- Najwidoczniej mam to we krwi. - Zamruczała mu do ucha, kiedy już ułożyła się na jego grzbiecie. Mokry od jego języka policzek wtuliła w futro Syla i przymknęła oczy. Oj tak, był miękki i do tego cieplutki.
- Mogłabym tak spać. - Wychyliła się by zrobić kolejny łyk alkoholu i klapnęła spowrotem twarzą w jego futro.
Re: Sala jadalna
: pt lis 18, 2022 12:17 am
autor: Sylvan Vulkodlak
Dobrze mu idzie? Aż dziw.
-Miłośników psów mogę tak podrywać- Zażartował sobie. No bo w sumie po części to racja. No bo niektórzy mogą się go w takiej formie jeszcze bardziej bać.
-oj na pewno, a powiedz mi jak to jest, ze nie boisz się wilkołaków?- Czy ją pytał? Nie pamięta ale taka myśl mu przeszła. Ludzie an ogół się ich bali w ludzkiej postaci jeśli dowiedzieli się czym sa. W innych formach to juz w ogóle.
-No możesz, tylko w mojej kanciapie jeśli juz, nie an podłodze tawerny -No bo jak wlezą ludzie to będzie dziwnie....
Re: Sala jadalna
: pt lis 18, 2022 8:59 pm
autor: Erin Wyrm
- Może i racja, ale ja się do nich zaliczam. - Jednak poderwał ją wcześniej, gdy ta wilczą część nie mogła się ujawnić. Nie sądziła, by ta umiejętność mogła wyparować.
- Jak? Sama nie wiem. Powinnam się bać? - Nigdy nawet nie przyszło jej do głowy. Wampirów czy zmiennokształtnych też się nie bała. Dla niej to była raczej kwestia osoby, nie rasy.
- To powinniśmy się przenieść? - Nie chciała przysporzyć mu problemów.
Re: Sala jadalna
: pt lis 18, 2022 11:44 pm
autor: Sylvan Vulkodlak
Zaśmiał się i podniósł z nią.
-No oczywiście, ze powinnaś, nie każdy z nas jest miły jak ja- Machnął ogonem i skierował się do kanciapy.
-No zaniosę cię do mnie- Podreptał do swojej kanciapki. Nie była ona duża, nie miała luksusów, ale była materac, koc, mała szafeczka an ubiór i mieście się w tej postaci to dobrze.
Re: Sala jadalna
: sob lis 19, 2022 12:14 am
autor: Erin Wyrm
Nie protestowała gdy ją niósł, wychyliła się tylko szybko, by chwycić butelkę z alkoholem. Co jak co, ale tego dziś nie odpuści.
- Bez sensu. - Fuknęła, nie racząc tłumaczyć dlaczego tak uważa. Rozłożyła się na nim plackiem i pozwoliła by jej kończyny wisiały po jego bokach. Mógłby ją tak zanieść gdziekolwiek, nawet nie patrzyła gdzie zmierzają.
Re: Sala jadalna
: sob lis 19, 2022 12:46 am
autor: Sylvan Vulkodlak
-Bo wilkołaki są niebezpieczne, najgorzej to młode, bo czasem nie potrafią panować nad samym sobą.- wiedział, że ta to i tak inaczej patrzy. Klapnął na materacu.
-witaj w moim królestwie- Zastukał lekko ogonem. Spojrzał sobie na kobietę i był ciekawy na to jak ta zareaguje na to.
Re: Sala jadalna
: sob lis 19, 2022 1:01 am
autor: Erin Wyrm
- Daj spokój. To nie kwestia rasy. Wśród każdego z gatunków są osobniki niebezpieczne. Gdyby tak do tego podchodzić, to trzebaby się wszystkich bać. - Na przykład jej. Choć w tym przypadku co do poniektórych mogłoby to być akurat dobre podejście.
Gdy się położył, otworzyła dotąd zamknięte oczy i uniósła głowę, by się rozejrzeć. Fuknęła z oburzeniem i upiła trochę miodu.
- Zasługujesz na większy pokój... I łóżko... - Ma sobie z Fenkiem pogadać czy jak? Skoro wziął go pod swoje skrzydła to niech zadba o warunki w jakich Syl na spać.
Re: Sala jadalna
: sob lis 19, 2022 1:16 am
autor: Sylvan Vulkodlak
-no tak- No nie mógł zaprzeczyć. Jednak nadal wolałby a y uważała na przedstawicieli jego rasy.
-Byłaś jednak żoną kogoś, kogo moi nienawidzili od wieków, więc no- Wiadomo, niektórzy oleja ale inni mogą pragnąc śmierci, jej śmierci.
-Co?- No nie było to duże pomieszczenie, klidka ale miał dach nad łbem i miał gdzie spać, co mu trzeba więcej.
-Czasem tak leżąc i gapiąc się w sufit rozmyślam, o tym co dzieje się gdzie indziej, na mieście, w lesie. Co porabia Feniek, Ket, Liadon, Hanak i inni. Czy żyją czy mają się dobrze- Nie wiedział, nawet jak są w mieście to nie bardzo miałby jak ich odnaleźć by zapytać.
Re: Sala jadalna
: sob lis 19, 2022 1:33 am
autor: Erin Wyrm
- Byłam żoną kogoś, kogo teraz nienawidzą tu właściwe wszyscy. - Jeśli miałaby sobie szukać wrogów, to miała szeroki wybór. Ruda jednak stroniła od towarzystwa, z resztą zawsze tak było. Oczywiście teraz nie do końca tak jak wcześniej, musiała się pokazywać na niektórych wydarzeniach, brać udział w życiu miasta, ale bliższe kontakty to raczej nie jej bajka. Potrafiła je nawiązywać, ale po co? Bała się fałszywych znajomości, nabrania się na czyjeś słowa. Wolała ograniczyć swoje bliskie grono tylko do tych, którym rzeczywiście ufała.
Zsunęła się z jego grzbietu i ułożyła obok na plecach. Po chwili jednak zaczęła się wiercić i w koncu wtuliła się w jego futro, obejmując jedną z przednich łap.
- Fen i Ket są w straży, co do reszty... Niestety nic nie wiem. - Nie była w stanie zbyt wiele mu powiedzieć. Z resztą jeśli chodziło o Fenka to chyba wiedział, w końcu to on wziął go pod siebie.
- Nie możesz się poruszać po mieście? - Rozumiałaby zakaz wstępu do ważniejszych instytucji i opuszczania miasta, ale tak poza tym, to chyba nie był uwieziony w karczmie.