Strona 191 z 290

Dom Nari i Mortena

: pn gru 06, 2021 1:07 pm
autor: Tkacz Losu
Niewielki dom.
Pierwsze co wita gości to mały przedpokój z wieszakiem i szafką na buty. Kawałek dalej na całej dolnej powierzchni umiejscowiona została kuchnia z całym umeblowaniem, która jest połączona od razu salonem/jadalnią. Mieści się w niej stół, 4 krzesła i kanapa.
Na pierwszym piętrze zaraz koło schodów są dwie pary drzwi, po lewej wchodzi się do Mortena a po prawej do Nari. Oba pomieszczenia są tak samo umeblowane i tej samej wielkości. Łóżko, szafa, biurko, krzesło i szafeczka nocna. Na wprost schodów idą kawałek dalej znajduje się niewielka łazienka z prysznicem, toaletą i umywalką.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 8:51 pm
autor: Nari Orecev
Dziewczyna dostała mocniejszych drgawek rzucających nią po łóżku. Lekko rozchyliła usta z których zaczęła się wydobywać biała piana. Oczy miała w połowie otwarte a widoczne były tylko białka. Przestała kontaktować z całym otoczeniem. Nie czuła już niczego.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 8:54 pm
autor: Takaro
Co on miał robić, panikował. Po otwarciu się mostu spojrzał na białego.
-Nie wiem co mam robić- Przyznał mu zgodnie z prawdą. No i tym samym przyznał, że no nie ma zbytniego pożytku z niego- Pomóż jej proszę, tam u ciebie zdawało się być w porządku- No oprócz osłabienia tak to wyglądało.
-Całe życie byłem ruchany i nosiłem skrzynie- No skąd ona m wiedzieć takie rzeczy jak medycyna, raptownie życia czy cokolwiek. Panika nie schodziła z niego ani na chwilę.
-Błagam ona nie może umrzeć- No nie wiedział kurwa nie wiedział co robić, a bał się strasznie.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:02 pm
autor: Los

Był zaspany, przetarł ręką twarz słuchając tych niepotrzebnych wywodów chłopaka - Mogę ale nie za darmo - oczywiście mógłby to zrobić bo ona ma długo do spłacenia. Do tego już dużo w nią władował od dzieciaka. Przyłożył obie dłonie do skroni masując ją - Umowa jest taka, uratuję ją ale Ty za to masz ją zranić emocjonalnie po uwolnieniu tak aby nie zaufała już nikomu. Rozumiesz? A jak nie to wracam do siebie a ona za jakieś - zerknął na zegarek - 5 minut odejdzie - widział ich przywiązanie do siebie. Nużyło go coś takiego i było ehhh oczywiste, paskudne i ohydne. Dopóki nie usłyszał odpowiedzi kierował się w stronę portalu.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:05 pm
autor: Nari Orecev
Nari nie wiedziała co rozgrywa się obok niej. Tak to na pewno nie pozwoliłaby na szantaż jaki zastosował Lucas. Wolałaby tu umrzeć niż dać mu taką możliwość.
Wszystkie dolegliwości tylko się nasilały.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:08 pm
autor: Takaro
Zaskoczyła go ta cena. Spojrzał na kobietę ale tez widział, że ten odchodzi. Bał się, ze ona zaraz umrze.
-Dlaczego?- Zapytał bo nie rozumiał czemu oczekiwał czegoś takiego. Nie było czasu jednak do myślenia- Ale dobra, jak chcesz ale ratują- Ma do tego czasu dużo czasu jeszcze. Może zapomni o tym?

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:18 pm
autor: Los

Nie zamierzał tłumaczyć dlaczego, usłyszał zgodę. Mężczyzna wrócił przez księżycowy most nie zamknął go, przeciągnął wózeczek z medykamentami do pokoju. Zamykając portal, nie śpieszył się. Sam nie spał siedząc nad nimi i swoimi eksperymentami - Ma Cię znienawidzić, jasne? - po tym będzie musiał porządnie się wyspać. Żałował, że zajrzał do nich z ciekawości. Stanął przy łóżku - Przytrzymaj ją, nie może drgnąć chociaż o milimetr bo inaczej umrze. Jeśli trzeba to ją połam, później ją poskładam - wszystko mówił beznamiętnie szykując długą igłę, większą strzykawkę napełnił dziwnie przeźroczystobiałym płynem. Przygotowane rzeczy poukładał na wózeczku przyciągając do siebie gdy był na łóżku siadając na kobiecie - Gotowy? - ziewnął zasłaniając przedramieniem usta.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:23 pm
autor: Takaro
-O co ci z tym chodzi?- No ale nie rozumiał i ten nie powie mu i tak. Pokręcił głową nic już nie mówiąc. Skupił się na zadaniu trzymania jej. Na to ma siłę, wiec uważał, ze da radę, jak trzeba to no połozy się czy coś. Na pewno coś ogarnie. Teraz liczyło sie aby przeżyła.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:35 pm
autor: Los

Mając gotową pacjentkę sięgnął po nożyczki. Chwycił za bluzkę kobiety w dekolcie zaczynając rozcinać do samego dołu wraz ze stanikiem. Oczom chłopaka ukazały się poparzenia na ciele od elektrowstrząsów i widocznie wszędzie ślady ukąszeń. W niektórych miejscach jedno przy drugim.
Mężczyzna zdezynfekował miejsce wkłucia sięgnął po długą igłę ze strzykawką. Zrobił niewielki zamach wbijając jej to cienką metalową rurkę prosto w serce z idealną dokładnością. Mógł to zrobić inaczej ale po co? Wprowadził płyn do środka ostrożnie wyciągając igłę, rzucił zużytymi rzeczami do wiadereczka na odpadki. Nie zszedł z pacjentki, nałożył na brzydkie oparzenia maść kręcąc głową - To jest skutek pominięcia dawki leków jakie wam dałem - wskazał palcem na biurko ze skrzyneczką na nim. Podniósł się ściągając rękawiczki, wyrzucił je. Poruszał głową na boki dotykając nią swoich ramion - Ona musi przyjmować leki, jak nie będzie tego robiła to tu masz skutek. Ty masz tylko przeciwbólowe - ciało Nari wyciszyło się a ona momentalnie zasnęła.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:42 pm
autor: Takaro
Spoglądał na to wszystko z uwaga ale.. Nie komentował. Sprawa leków. Tak coś tak wspominał o tym. Nie podziękował mu bo nie zrobił tego z dobroci a coś za coś. Tylko co niby miałby zrobić by go znienawidziła? Jest idiotą, co ma zrobić? Przykrył ją jak sie uspokoiła. Nie chciał aby było jej zimno. Nie chciał komentować stanu w jakim była. Nie miał na to sił. Jeśli ona nie chce o tym wspominać, to on nie będzie pytać.
-kiedy sie obudzi?- Obawiał się, że sam moze coś źle przeczytać.

Re: Dom Nari i Mortena

: śr gru 04, 2024 9:48 pm
autor: Los

Wzruszył ramionami - Jej organizm jest toporny na leczenia a po takim wstrząśnie związanym z głodem to i ze dwa dni. Leki miała przyjmować doustnie ale wątpię aby dała radę - przeciągnął się. Podszedł do pudełeczka, które im zostawił otwierając je. Spoglądał na zawartość zastanawiając się czy wytłumaczyć Blondynowi czy nie tłumaczyć. Ostatecznie zamknął - Będę się zbierał i wątpię abym się w najbliższym czasie pokazał - jednym słowem ona jest pod Twoją opieką i mam w nosie co się z nią stanie. Lucas sprzątał wózeczek za nim otworzy księżycowy most.